Posty

to już rok

Dzisiaj mija dokładnie rok od momenty gdy mnie zostawiłeś. Nawet nie wiem kiedy ten czas minął, mam wrażenie, że przespałam większość z tych 365 dni, które minęły i wcale nie jest mi dobrze z tą wiedzą. Bo widzisz, przez część z tego czasu starałam się zrozumieć dlaczego mnie zostawiłeś, później starałam się wmawiać sobie, że naprawdę warto żyć a kiedy życie stawało się nie do wytrzymania szukałam pomocy u innych - nawet nie wiesz jak ciężko jest prosić o pomoc kiedy podpowiada Ci to tylko logika, jakiś beznadziejny głos w Twojej głowie, który mocno trzyma się życia. Trudno prosi się o pomoc kiedy uważasz, że to wszystko nie ma sensu a inni mają większe, poważniejsze problemy - kiedy tak naprawdę uważasz, że na pomoc nie zasługujesz. Właśnie dlatego zaczęłam pisać tego bloga - by móc zrzucić ciężar, który czuję niemal każdego dnia, nie przekazując go konkretnej osobie. Pomimo wszystkiego co się stało oraz tego jak mnie obecnie traktujesz, nadal uważam że zasługujesz na szczęście i na...

tęsknota...

Są takie dni jak ten kiedy wszystko się układa, dobrze się czuję, nie myślę o Nim cały czas i  nie skupiam się na tym jakie jest moje życie - ot żyję. Jest to dobry stan, taki między obojętnością a dobrym humorem kiedy wiem, że jest nieźle. Niestety w takie dni często pojawia się znienacka uporczywa myśl "strasznie mi Cię brakuje" i wtedy nie wiem co robić bo przecież nie napiszę Mu tego (Jemu nie jestem już potrzebna, nawet nie stara się utrzymać jakiegokolwiek kontaktu, ma mnie gdzieś i bardzo jasno to wyraża, aż do bólu, bardzo mnie tym krzywdząc) ale i sama nie potrafię pojąć jak mogę tęsknić za kimś kto mnie zostawił a teraz źle traktuje? Kiedy jeszcze widzę, że On i tamta są online i wiem, że rozmawiają w najlepsze to moje serce łamie się w jeszcze drobniejsze kawałki i nie jestem w stanie nad tym zapanować. Piszę o tym by zrozumieć, by zastanawiając się nad tym uczuciem tak je zracjonalizować by móc zastąpić innym - "nie lubię Cię". To uczucie bardzo by mi...

Lepszy dzień?

Lepszy dzień dla osoby takiej jak ja wcale nie oznacza, że czuję się fenomenalnie - ot, uczucia neutralne wzięły górę nad negatywnymi. Właśnie takiego dnia jak ten mogę na spokojnie przemyśleć z jakimi uczuciami mam do czynienia ostatnio i logicznie przemyśleć, których z nich nie potrzebuję. A zatem - zaczynając od radosnych na ekstremalnie ciemnych kończąc (tę listę pewno będę jeszcze rozbudowywała w kolejne dni by uzyskać całe spektrum emocji): RADOŚĆ - w końcu udało mi się zakończyć przygodę z nauką na prawo jazdy i zdać egzamin na pierwszym razem. Super uczucie, bardzo potrzebowałam pozytywnego wydarzenia w swoim życiu :)  WDZIĘCZNOŚĆ - za Rodzinę, Przyjaciół i wspaniałych Znajomych, którzy są nadal w moim życiu CIEKAWOŚĆ - pomimo, iż wiem że wiedza na temat tego jak układa się Mu w związku, powoduje powrót moich demonów i fizyczny ból, ciekawość czasami zwycięża i w różne sposoby próbuję dowiedzieć się jak im idzie (newsflash: kiedy już się dowiem, nie jest dobrze) MIŁOŚĆ...

TED Talk - How to fix a broken heart

Polecam, krótki acz bardzo ciekawy wykład. Niby wiemy, że należy przestać myśleć o ex, przestać go idealizować ale czasami potrzebujemy kogoś kto nam to powie w twarz...

Nie chcę

Nie każdego dnia potrafię wygrać z tym ogromem smutku, który kryje się pod moją skórą. Są dni jak ten kiedy czuję, że jego fala mnie nakrywa a ja tępo patrzę na to wszystko i nie mam nawet siły reagować - no bo po co, przecież i tak nie wygram. Owszem uśmiecham się ale wiem, że to nie ma sensu. Wszystko wydaje się być takie bezcelowe, bez sensu a szczęście tak nierealne jak podróż na Jowisza. Nie przepadam za takimi dniami jak dziś. Najgorsze w tym jest to, że jutro będę musiała pokazywać wszystkim, a w szczególności jemu, że jestem silna i wszystko jest OK. Jedną z najgorszych rzeczy jest to, że jemu już wszystko jedno jak się czuję, czy jestem szczęśliwa - na dodatek jest coraz szczęśliwszy z tamtą i to wszystko razem wzięte strasznie boli... Tak bardzo bym chciała ich już więcej nie widzieć ... tak bardzo ...

O samotności

Obraz
Czytając dzisiaj artykuł znalazłam bardzo ciekawy cytat, który (po lekkich zmianach) świetnie opisuje to co teraz czuję: It feels like doing a jigsaw backwards. I had a complete picture of what my life would look like. And now, bit by bit, piece by piece, it’s being taken away. The fractured picture doesn’t really make sense anymore, and the future looks quite different to how I’d planned it to be. And yes, my life is still very nice. Perhaps people even look at my Facebook page and they think that I'm happy. But what they can’t see is the loneliness that hides behind my made-up face. The sadness that creeps in to my every day. I am broken. Incomplete.

Koniec

Obraz
Poprzedni rok nie był najlepszym w moim życiu - przyznam szczerze, że chciałabym wymazać go całkowicie ale niestety się nie da. A szkoda... Na szczęście nastał nowy rok i nowe porządki - postanowiłam być szczęśliwa. Może nie od razu hiperszczęśliwa ale na początek wystarczy "mniej depresyjna". Dziś okazało się jednak, że nie tylko ja mam noworoczne postanowienia - zdecydowałeś, że powinniśmy całkowicie zerwać kontakt. Przyznam, że zabolało. Na domiar złego nie pozwoliłeś mi zrozumieć przyczyny i chyba tylko to utrzymuje mnie na fali między złością na ciebie a smutkiem. Mam nadzieję, że któregoś dnia dojrzejesz na tyle by wyjaśnić DLACZEGO postąpiłeś tak a nie inaczej. Mam nadzieję, że będziesz kiedyś szczęśliwy... Obiecuję ci jednocześnie nigdy się do tamtej nie odezwać normalnie i nawet w myślach nie nazwać jej inaczej niż TAMTA... Taką decyzję mogę przynajmniej podjąć sama, bez ciebie. żegnaj...