tęsknota...
Są takie dni jak ten kiedy wszystko się układa, dobrze się czuję, nie myślę o Nim cały czas i nie skupiam się na tym jakie jest moje życie - ot żyję. Jest to dobry stan, taki między obojętnością a dobrym humorem kiedy wiem, że jest nieźle. Niestety w takie dni często pojawia się znienacka uporczywa myśl "strasznie mi Cię brakuje" i wtedy nie wiem co robić bo przecież nie napiszę Mu tego (Jemu nie jestem już potrzebna, nawet nie stara się utrzymać jakiegokolwiek kontaktu, ma mnie gdzieś i bardzo jasno to wyraża, aż do bólu, bardzo mnie tym krzywdząc) ale i sama nie potrafię pojąć jak mogę tęsknić za kimś kto mnie zostawił a teraz źle traktuje? Kiedy jeszcze widzę, że On i tamta są online i wiem, że rozmawiają w najlepsze to moje serce łamie się w jeszcze drobniejsze kawałki i nie jestem w stanie nad tym zapanować.
Piszę o tym by zrozumieć, by zastanawiając się nad tym uczuciem tak je zracjonalizować by móc zastąpić innym - "nie lubię Cię". To uczucie bardzo by mi pomogło w uporaniu się ze swoimi demonami ale chyba nie jestem zdolna do niego w stosunku do osoby, którą jeszcze niedawno kochałam. Dużo łatwiej przychodzi mi nienawiść do tamtej - tej przebrzydłej jędzy, która zajęła moje miejsce, która zabrała mi część mnie, moje życie i przez, którą dramatycznie pogorszyły się stosunki między nami.
Porzuciłam już nadzieję, że moje życie się odmieni - bo skoro do tej pory nic na to nie wskazuje to czemu miałoby coś się nagle zmienić?
P.S. - pięknie los zaśmiał się ze mnie w tym roku...rocznica rozstania wypada w Wielki Piątek...Chyba Ten na górze chce mi przypomnieć jaki był dla mnie 30.03.2017...gorzej, że ja swojego zmartwychwstania jeszcze nie miałam i nie sądzę by ono miało nastąpić.
Piszę o tym by zrozumieć, by zastanawiając się nad tym uczuciem tak je zracjonalizować by móc zastąpić innym - "nie lubię Cię". To uczucie bardzo by mi pomogło w uporaniu się ze swoimi demonami ale chyba nie jestem zdolna do niego w stosunku do osoby, którą jeszcze niedawno kochałam. Dużo łatwiej przychodzi mi nienawiść do tamtej - tej przebrzydłej jędzy, która zajęła moje miejsce, która zabrała mi część mnie, moje życie i przez, którą dramatycznie pogorszyły się stosunki między nami.
Porzuciłam już nadzieję, że moje życie się odmieni - bo skoro do tej pory nic na to nie wskazuje to czemu miałoby coś się nagle zmienić?
P.S. - pięknie los zaśmiał się ze mnie w tym roku...rocznica rozstania wypada w Wielki Piątek...Chyba Ten na górze chce mi przypomnieć jaki był dla mnie 30.03.2017...gorzej, że ja swojego zmartwychwstania jeszcze nie miałam i nie sądzę by ono miało nastąpić.
Komentarze
Prześlij komentarz