Lepszy dzień?

Lepszy dzień dla osoby takiej jak ja wcale nie oznacza, że czuję się fenomenalnie - ot, uczucia neutralne wzięły górę nad negatywnymi. Właśnie takiego dnia jak ten mogę na spokojnie przemyśleć z jakimi uczuciami mam do czynienia ostatnio i logicznie przemyśleć, których z nich nie potrzebuję. A zatem - zaczynając od radosnych na ekstremalnie ciemnych kończąc (tę listę pewno będę jeszcze rozbudowywała w kolejne dni by uzyskać całe spektrum emocji):
  1. RADOŚĆ - w końcu udało mi się zakończyć przygodę z nauką na prawo jazdy i zdać egzamin na pierwszym razem. Super uczucie, bardzo potrzebowałam pozytywnego wydarzenia w swoim życiu :) 
  2. WDZIĘCZNOŚĆ - za Rodzinę, Przyjaciół i wspaniałych Znajomych, którzy są nadal w moim życiu
  3. CIEKAWOŚĆ - pomimo, iż wiem że wiedza na temat tego jak układa się Mu w związku, powoduje powrót moich demonów i fizyczny ból, ciekawość czasami zwycięża i w różne sposoby próbuję dowiedzieć się jak im idzie (newsflash: kiedy już się dowiem, nie jest dobrze)
  4. MIŁOŚĆ - niestety ... nadal nie potrafię pozbyć się tego uczucia do Niego choć czuję, że jest mniejsza (a to już coś)
  5. ZŁOŚĆ - za to, że wszystkie marzenia i plany wzięły w łeb i za to, że nie ma Go już u mego boku. Złość również na to, że On układa sobie życie (szlag by trafił wszystkie social media...) a ja tkwię wciąż w tym samym miejscu i rozdrapuję rany.
  6. BÓL - nie tylko psychiczny ale również fizyczny :( Za każdym razem gdy mówi o tamtej albo widzę gdy uśmiecha się czytając wiadomości od tamtej, czuję fizyczny ból w sercu i żołądku - nie jest to przyjemne uczucie, szczególnie gdy trwa jakiś czas.
  7. NIECHĘĆ - czasami nie mam ochoty na nic, dziś na przykład nie mam ochoty na jedzenie, czasami nie mam ochoty na rozmawianie z ludźmi a czasami nie mam ochoty na nic.
  8. POCZUCIE PUSTKI - towarzyszy mi praktycznie każdego dnia. Czuję, że coś straciłam już na zawsze - może jest to radość, nie wiem ale wiem, że tam w środku czegoś już nie ma...mam nadzieję, że kiedyś wróci.
  9. BEZSENS - takie smutne uczucie tego, że nic już więcej mnie w życiu nie czeka, że całe życie przespałam i jest już za późno / nie ma sensu nadrabiać zaległości
  10. CZARNE MYŚLI - nazwa może nie do końca odzwierciedla to co mam na myśli ale nie wiem jak można inaczej nazwać ten stan ducha kiedy dochodzę do wniosku, że moje życie nie ma sensu, że w gruncie rzeczy mogę już odejść na zawsze, byle szybko bo dłużej już nie wytrzymam. W ciągu ostatniego roku czułam się tak dwa razy - bardzo nie lubię tych dni bo wiem, że osoby, które mnie znają, widząc to jak się czuję, będą próbowały mnie pocieszyć i wyciągnąć z tego dołka (a wierzcie mi jest to dół bardzo głęboki) a ja bardzo nie lubię zdawać się na innych bo to ja powinnam być podporą dla nich a nie odwrotnie. Poza tym jak wytłumaczyć znajomym co tak naprawdę czujesz by nie wydawać się śmiesznym - nie każdy zrozumie, że jest mi naprawdę ciężko kiedy wiem, że mój były będzie obchodził walentynki z inną kobietą - niby nic ale uwierzcie mi na słowo, była to dla mnie bardzo bolesna informacja i ciężko przeżyłam ten dzień.
  11. NIENAWIŚĆ - niestety pojawiła się i ona, pierwszy raz w moim życiu (i mam nadzieję, ostatni). Nienawidzę tamtej, sama myśl o tamtej, cokolwiek co się z tamtą kojarzy (słowo, imię, nazwisko) - wszystko to powoduje, że czuję tak wielką nienawiść, że aż się nie poznaję. Cieszę się wtedy również, że ludzie nie potrafią czytać w myślach ponieważ nie używam wtedy cenzuralnych słów i określenie "tamta" jest tutaj najdelikatniejsze...

Ze wszystkich negatywnych emocji, które wymieniłam wyżej najgorzej radzę sobie z nienawiścią bo wiem, że to tak nie do końca moja reakcja tylko mojego mózgu, który chroni mnie przed kolejnym bólem.

Aby nie kończyć tak dramatycznie i negatywnie mogę powiedzieć, że małymi kroczkami dążę do stabilizacji i wyrzucenia Jego ze swojego serca. No cóż, czas najwyższy ;)

Ale żeby też nie było zbyt radośnie, bo optymizm jest dla mnie uczuciem prawie zapomnianym - patrząc na zdjęcia sprzed kilku lat czy przypominając sobie to jak świat wyglądał ten rok czy dwa lata wcześniej, kołacze mi się w głowie myśl, że kiedyś byłam szczęśliwa i już raczej nie będę, a przynajmniej nie w tym życiu.

Komentarze