Trudne weekendy
Pomimo, iż minęło już ponad pięć miesięcy od kiedy się rozstaliśmy nie czuję się nadal OK, nie jestem sobą i mam wrażenie nigdy już nie będę taka jak wcześniej. Wszystko przez to, że mój mózg nie potrafi zaakceptować obecnej sytuacji a ja już nie mam siły walczyć i starać się. Szczególnie trudno jest mi w weekend i inne dni wolne kiedy nie mam obowiązków związanych z pracą, które porządkują moje życie i nie jestem wśród znajomych, przy których staram się zachowywać jakby nic się nie stało Hmmm ... swoją drogą ciekawe czy ktoś się domyśla, że mój nowy życiowy towarzysz ma na imię depresja i że ten związek jest jeszcze mniej udany niż poprzedni...
Wracając jednak to tematu - dni wolne są najgorsze, niestety ostatni nie udaje mi się wyrwać ani na trochę moich przyjaciół i bliskich znajomych, z którymi mogłabym trochę opanować złe myśli. Wszyscy, z którymi chcę się spotkać nie mają czasu a innym bliskim znajomym nie proponuję nawet spotkania ponieważ wiem, że nie mają czasu (dzieci, mąż, itp). I tak zostaję ze swoimi myślami i staram się znaleźć zajęcie, które będzie na tyle absorbujące by zagłuszyć natłok myśli. Niestety to co kiedyś dawało mi radochę, czyli czytanie książek, jest dla mnie ostatnio mało atrakcyjne i już z góry wiem, że po kilku stronach mój mózg przełączy się w stan "wspomnienia" i nie będzie dobrze. Malowanie, składanie biżuterii czy ćwiczenie wydają się nudne. Pozostaje wtedy tylko oglądanie filmów - i to też nie wszystkich bo przy komediach romantycznych mózg przełącza się w stan "ha! zobacz jak mogłoby być pięknie gdybyś tylko nie była taka głupia" i cała zabawa zaczyna się od nowa...
Reasumując - weekendy są fajne bo można odpocząć tylko jak odpocząć kiedy Twój mózg nie potrafi podsunąć Ci ani jednej pozytywnej myśli?
Także ten ... udanego weekendu ...
Wracając jednak to tematu - dni wolne są najgorsze, niestety ostatni nie udaje mi się wyrwać ani na trochę moich przyjaciół i bliskich znajomych, z którymi mogłabym trochę opanować złe myśli. Wszyscy, z którymi chcę się spotkać nie mają czasu a innym bliskim znajomym nie proponuję nawet spotkania ponieważ wiem, że nie mają czasu (dzieci, mąż, itp). I tak zostaję ze swoimi myślami i staram się znaleźć zajęcie, które będzie na tyle absorbujące by zagłuszyć natłok myśli. Niestety to co kiedyś dawało mi radochę, czyli czytanie książek, jest dla mnie ostatnio mało atrakcyjne i już z góry wiem, że po kilku stronach mój mózg przełączy się w stan "wspomnienia" i nie będzie dobrze. Malowanie, składanie biżuterii czy ćwiczenie wydają się nudne. Pozostaje wtedy tylko oglądanie filmów - i to też nie wszystkich bo przy komediach romantycznych mózg przełącza się w stan "ha! zobacz jak mogłoby być pięknie gdybyś tylko nie była taka głupia" i cała zabawa zaczyna się od nowa...
Reasumując - weekendy są fajne bo można odpocząć tylko jak odpocząć kiedy Twój mózg nie potrafi podsunąć Ci ani jednej pozytywnej myśli?
Także ten ... udanego weekendu ...
Komentarze
Prześlij komentarz