Dwa lata ...
Dziś mijają równo dwa lata od pewnego radosnego dla mnie dnia, pierwszej randki z Pewnym Sympatycznym mężczyzną, którego kochałam. Było nerwowo ale bardzo fajnie - pierwsze rozmowy, pierwsze spojrzenia ... no cóż, widać początki są zawsze radosne. Niestety tych endorfinek wystarczyło tylko na 1,5 roku i od pół roku jestem sama.
Dzisiaj, właśnie z okazji tej cudownej rocznicy, naszły mnie przemyślenia. Od pół roku staram się być szczęśliwa, idzie to strasznie opornie i w sumie przegrywam za każdym razem bitwę ze swoją głową ale dzisiaj mam wrażenie, że jest lepiej i dzisiaj to ja jestem górą. Dziś uświadomiłam sobie pewną prawdę - od dłuższego czasu staram się szukać szczęścia i miłości a każda przegrana batalia powoduje, że wpadam w jeszcze większą ciemność co powoduje, że jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Może warto zatem zacząć cieszyć się tym co mam, doceniać każdy dzień i przestać w końcu marnować swoje życie - bo de facto czuję, że ostatnie pół roku zmarnowałam a przecież to moje życie, którym należy się cieszyć bo nigdy się już nie powtórzy. Widać Ten na górze ma wobec mnie inne plany niż ja miałam i uważa, że powinnam być samotna, widać tak ma być - no chyba, że Ten na górze mnie mocno nie lubi a ja jestem za głupia by kogoś mieć, może za bardzo się angażuję i faceci czują się osaczeni... Obie opcje są równie prawdopodobne ale czas wziąć się w garść!
Czyli co? Zaczynamy się cieszyć życiem, prawda? :):)
Dzisiaj, właśnie z okazji tej cudownej rocznicy, naszły mnie przemyślenia. Od pół roku staram się być szczęśliwa, idzie to strasznie opornie i w sumie przegrywam za każdym razem bitwę ze swoją głową ale dzisiaj mam wrażenie, że jest lepiej i dzisiaj to ja jestem górą. Dziś uświadomiłam sobie pewną prawdę - od dłuższego czasu staram się szukać szczęścia i miłości a każda przegrana batalia powoduje, że wpadam w jeszcze większą ciemność co powoduje, że jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa. Może warto zatem zacząć cieszyć się tym co mam, doceniać każdy dzień i przestać w końcu marnować swoje życie - bo de facto czuję, że ostatnie pół roku zmarnowałam a przecież to moje życie, którym należy się cieszyć bo nigdy się już nie powtórzy. Widać Ten na górze ma wobec mnie inne plany niż ja miałam i uważa, że powinnam być samotna, widać tak ma być - no chyba, że Ten na górze mnie mocno nie lubi a ja jestem za głupia by kogoś mieć, może za bardzo się angażuję i faceci czują się osaczeni... Obie opcje są równie prawdopodobne ale czas wziąć się w garść!
Czyli co? Zaczynamy się cieszyć życiem, prawda? :):)
Komentarze
Prześlij komentarz