Mała iskierka
Wiesz, cieszę się kiedy udaje się nam normalnie porozmawiać. Kiedy wszystko wydaje się OK, kiedy potrafimy rozmawiać bez łez i rozdrapywania ran. Dzisiaj tak było i bardzo mnie to ucieszyło. Niestety okazuje się, że nie potrafię jeszcze bez bólu rozmawiać o Twoim rodzącym się związku, nawet kiedy wypowiadasz imię tamtej wstrzymuję oddech bo wiem, że zaraz zaboli tak jakby ktoś uderzył mnie kijem. Nie sądziłam, że będzie to tak długo trwało... Ale wiesz, dziś było inaczej. A to wszystko zasługa M. Kiedy poczułam, że zaraz rozsypię się na kawałki zaczęłam myśleć o Nim i już tak bardzo nie bolało i nie chciało się aż tak rozpaczliwie płakać. Mam nadzieję, że ta ledwie widoczna iskierka, którą udało Mu się rozpalić w tym połamanym i zimnym jak lód sercu wybuchnie pewnego dnia wielkim ogniem, który zcali wszystkie kawałeczki mojej duszy tak bym mogła normalnie funkcjonować.
Komentarze
Prześlij komentarz